Na dobry początek – ‚Kupię kota’

Kochamy koty. Co do tego nie ma wątpliwości – w innym przypadku nie byłoby tego wpisu, bo nie byłoby tego bloga i jego głównej kociej bohaterki.
Ale podobno wszystko ma swój początek – nawet kot, dlatego nasze początki z Frey’ może będą dobrym startem tej blogowej opowieści.*

[*wpis archiwalny – dotyczy zamierzchłych początków naszej kociej przygody /a nasza przygoda zaczęła się od rosyjskiej niebieskiej kotki Freya/ i pochodzi z nie istniejącej już strony www. Umieszczamy go tutaj z dwóch powodów – sentymentalnych oraz, ponieważ przez te wszystkie lata nie stracił na aktualności.]

Trzeba przyznać, że właściwie to już wcześniej mieliśmy nasz koci początek, który był niestety dla całej naszej trójki niespecjalnie udany. Co prawda mąż miał na swoim koncie już kilka udanych kocich związków, ale wspólnie mieliśmy tylko ten mini-serial z Pielgrzymem Jerzym w roli głównej. Nawiasem pisząc, Pielgrzym Jerzy ma się świetnie mieszkając i leniuchując w podwarszawskiej Czubajowiźnie.

Dlatego do poszukiwania ‚tego jedynego’ kota postanowiliśmy podejść z największą możliwą odpowiedzialnością i starannością. Nie chcieliśmy ryzykować nieudanego związku: dlatego zdecydowaliśmy się na kota rasowego.

Dlaczego kota rasowego? Dlaczego nie ‚dachowca’?

Chcieliśmy, żeby kot, który z nami zamieszka był szczęśliwym kotem, a my szczęśliwymi kocimi rodzicami – uznaliśmy, że tylko kiedy charakter kota będzie pasował do naszego charakteru a koci styl życia będzie podobny do naszego będziemy szczęśliwą rodziną.

Wszystkim mówimy: lubimy dachowce – lubimy wszystkie koty!

Jednak w przypadku dachowców, niestety, nie zawsze do końca wiadomo jaki będą miały charakter, jaki temperament. Oczywiście, w pewnym stopniu kształtujemy go sami, poprzez wychowanie, ale wiele zależy od genów – a na to wpływu nie mamy. Dlatego zapadła decyzja o kocie rasowym, z rodowodem z jednej z uznanych i zrzeszonych w WCC /World Cat Congress/ federacji.

Dlaczego z rodowodem?

Kocięta bez udokumentowanego pochodzenia w jednej z federacji zrzeszonej w WCF |World Cat Congress| pochodzą zbyt często z tzw. ‚pseudohodowli’, które, nastawione przede wszystkim na zysk maksymalnie eksploatują kotki, które rodzą zbyt często, mieszkają w opłakanych warunkach, przy braku opieki weterynaryjnej, marnym wyżywieniu i nie kochane przez nikogo. Więcej na temat ‚pseudohodowli’ można poczytać w sieci. Nie chcieliśmy ryzykować, że się przyczynimy do cierpienia jakiegokolwiek zwierzaka.

Dlatego z rodowodem.

I dlatego, po przeczytaniu niezliczonej ilości stron www, po odwiedzeniu wystawy, po przemyśleniu wszystkich ‚za’ i ‚przeciw’ i dawnym, dziecięcym Asi marzeniu |Asia to ja, pisząca tego bloga| zadecydowaliśmy: rodzina się powiększy o Rosyjskiego Niebieskiego członka :). I jak widać poniżej, misja się powiodła, a nasza rosyjska niebieska przygoda – rozpoczęła!

Zostań z Nami jeszcze 5 minutek! Czytaj więcej naszych wpisów – kliknij:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s